TravelTam gdzie kończy się asfalt i cywilizacja RSS

Travel:Tam gdzie kończy się asfalt i cywilizacja

Na polanę wjeżdżają cztery Land Rovery. Zataczają krąg i zatrzymują się ustawiając w kształcie podkowy. Osiem osób w strojach safari przygotowuje obozowisko. Rozkładają namioty na dachach samochodów i afrykańskie, składane fotele. Dwójka zbiera drewno i rozpala ognisko. Na kratownicy zabezpieczającej koło zapasowe, która teraz pełni rolę grilla, lądują steki z antylopy. Reszta wypakowuje zapasy i przygotowuje nocleg. Śpieszą się, bo noc tutaj w buszu, w północnej Namibii przychodzi bardzo szybko.. Kiedy robi się ciemno wszyscy skupiają się wokół ognia. Zmęczeni po całym dniu przeprawy przez afrykańskie wertepy teraz delektują się spokojem, ciszą, niesamowicie rozgwieżdżonym niebem i whisky w grubych, traperskich kubkach. Na ruszcie skwierczą steki, a wokół obozu, w kolczastych zaroślach słychać coraz więcej zwierząt.. Wszyscy są zakurzeni i zmęczeni ale szczęśliwi.. Tutaj nie docierają turyści, tu nie ma cywilizacji.. Ostatnią dobrą drogę zostawili ponad sto kilometrów na południe. Jutro jadą szukać wioski plemienia Himba. Tam biali docierają kilka razy do roku i wciąż są zjawiskiem. Ktoś zgrywa zdjęcia z całego dnia, ktoś inny podłącza głośniki do ipoda. W busz, pomiędzy cykady i odgłosy zwierząt płynie Jolka, Jolka...


 
Podobno kto raz zobaczył prawdziwą Afrykę, zakocha się w niej już do końca życia. W jej zapachach, kolorach, dźwiękach..  W tym niesamowitym, obezwładniającym wrażeniu przestrzeni i wolności jakie daje.. Podobnie z podróżami. Ten kto kiedyś rozpoczął od wędrówki po górach, chodził po szlakach ciekaw co znajduje się za kolejnym szczytem, ten nigdy nie przestanie za tym tęsknić. I nawet po latach, spędzonych w hotelach i na plażach całego świata wciąż będzie szukał przygody. Już nie tylko w Bieszczadach ale w górach, pustyniach i bezdrożach o jakich przebyciu można było do niedawna tylko pomarzyć.
A teraz wreszcie te marzenia spełnia się łatwiej niż kiedykolwiek. Wygodnie i bezpiecznie. Wystarczy pomysł, grupa przyjaciół, dobrze przygotowane samochody terenowe i przewodnik.

Pierwsi zaczęli tak podróżować Anglicy. Po swoich dawnych koloniach, głównie w Afryce – Kenii, Tanzanii, RPA.. Powstała sieć farm udzielających gościny turystom (tzw. lodge) i dobre zaplecze samochodów terenowych które można wykorzystywać w podróży – głównie niezawodnych, legendarnych Land Rover Defender. Potem dołączyli Niemcy organizując podobne zaplecze w Namibii.. Na szlakach Czarnego Lądu spotkać można też wielu Amerykanów, Holendrów i Francuzów. Ale wiele pionierskich, odważnych tras wyznaczają teraz...Polacy.
Nasi rodacy podróżują tak dopiero od kilku lat, od kiedy łatwiej dostępne stały się nie tylko możliwości dotarcia w każde miejsce na globie ale także ceny. Bo nie jest to turystyka najtańsza. Ale za to dająca niemalże nieograniczone możliwości.

Dobrze przygotowany samochód terenowy nie jest już tylko narzędziem transportu. Przewozi cały niezbędny podczas wyprawy sprzęt biwakowy (składane stoły i fotele), naczynia, wodę pitną i do mycia na wiele dni poza cywilizacją, wszelki potrzebny sprzęt naprawczy i przeprawowy (taśmy, najazdy, łopaty, podnośniki itp.), sprzęt łącznościowy i elektroniczny, , lekarstwa, butle z gazem, żywność, nawet zimne piwo w montowanych na stałe dużych chłodziarkach. Jest najlepszym zabezpieczeniem przed dzikimi zwierzętami. Do czasu kiedy człowiek siedzi w samochodzie, nawet pośród lwów jest bezpieczny, nie zaatakują one nikogo w środku, auto traktują obojętnie. Jednak największa rewolucją było zastosowanie namiotów na dachach. To proste rozwiązanie dało możliwość przekształcenia w ciągu niespełna 10 minut, samochodu terenowego w bardzo wygodny salon sypialny, z wentylacją i widokiem. Spanie w namiotach na rozkładanych platformach montowanych na bagażnikach dachowych dało możliwość komfortowego noclegu w każdym niemal terenie – niedostępnym dotychczas lub zbyt niebezpiecznym dla podróżników. Dwa metry nad ziemią nie grożą  żadne insekty, żmije, skorpiony czy inne niespodzianki czające się w trawie. Nawet najgroźniejsze afrykańskie drapieżniki, lwy, pantery czy hieny nie niepokoją podróżnych bezpiecznie ulokowanych na dachach swoich pojazdów.
To wszystko powoduje, że dobrze przygotowana i prowadzona wyprawa poruszająca się samochodami 4x4 może dotrzeć tam, gdzie nie trafi żaden autokar wiozący turystów, gdzie kończy się asfalt, a czasem także polna droga, cywilizacja. Nie ma ograniczeń i zakazów. Można sprawdzić co jest za kolejnym szczytem i kolejną rzeką. Nie trzeba wracać na noc do bazy czy hotelu ani uzależniać się od zaopatrzenia, sklepów czy czegokolwiek związanego z cywilizacją. Wreszcie podczas 14 dniowej wyprawy można przejechać ponad 3 tys. km., a więc wzdłuż czy wszerz prawie każdy afrykański kraj...

Wyprawa samochodami terenowymi daje podwójną przyjemność. Z jednej strony to prawdziwe przygodowe przedsięwzięcie, gdzie wszyscy w grupie biorą udział w przygotowaniach a na miejscu współdziałają i pracują jak jedna drużyna. Od pracy każdego zależy sukces całego przedsięwzięcia, wspólnie buduje się przeprawy i zakłada obozowiska. Pomaga  się innym załogom jeśli zakopią się w piachu czy zawisną na skałach. Wspólna praca, wysiłek i przygoda niesamowicie budują i umacniają więzy i przyjaźnie.
Z drugiej strony to całkowita dowolność kształtowania trasy, miejsc, atrakcji i czasu jaki na nie poświęcamy. Nie ma sztywnych harmonogramów czy planów. Można dotrzeć wszędzie gdzie nie dojada wycieczki, zatrzymać się na dłużej w wiosce, czy wykąpać w rzece kiedy akurat jest taka możliwość i fantazja. Robić zdjęcia i kręcić filmy komu i kiedy tylko się zechce i przede wszystkim poczuć to nieskrępowanie i możliwość decydowania o wszystkim. Tu przewodnik prowadzi grupę ale nie narzuca niczego. Nie usłyszymy „proszę Państwa para lwów na prawo, żyrafy na lewo, proszę robić zdjęcia, musimy się spieszyć, mamy napięty plan, zatrzymamy się na siusiu za godzinę”. Tu można dotknąć i poczuć to wszystko, co niedostępne jest dla zwykłego turysty. Nie ma miejsca na udawanie. Tu wszystko jest na prawdę..

Więcej w lutowym wydaniu Private Bankingu, str. 20.

 

Słowa kluczowe:

  • Autor: Bartosz Nafalski Henry Northon
  • (dodano: 03-02-2010)

Komentarze {0}

Aby dodać komentarz, lub aby zobaczyć komentarze innych użytkowników, musisz się zalogować.