Miał rację Winston Churchill twierdząc, że "golf jest grą, której celem jest uderzyć bardzo małą piłkę w jeszcze mniejszy dołek, narzędziami wyjątkowo źle skonstruowanymi do tego celu". Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że średnica dołka to nieco ponad 10cm, piłeczki - 4,2cm, a początkowe uderzenia wykonywane są z odległości nawet 500 metrów. Mimo to na świecie panuje niewytłumaczalna komitywa, bo ponad 150 milionów ludzi zarywa weekendy, święta, zwalnia się wcześniej z pracy, by powymachiwać kawałkami żelastwa. GOLF, żartobliwie uznawany przez męską część graczy za skrót od Gentelmen Only, Ladies Forbidden, to wyjątkowo techniczny sport. Mówi się, że 80% graczy nigdy nie osiągnie poziomu gry, do jakiego aspirują.
Runda golfa składa się z 18 odrębnych partii. Każdą partię rozpoczynamy od ustawienia piłeczki na tee, czyli miejscu startu i wykonania tzw. swingu w kierunku flagi. Partię uważa się za zakończoną, gdy piłeczka znajdzie swój szczęśliwy finał w dołku. Potem czas na kolejny dołek, i tak do 18. Suma uderzeń na każdym z nich, daje wynik końcowy. Kolokwialnie rzecz ujmując, im mniejsza liczba uderzeń, tym lepszy rezultat. Dla urozmaicenia formuły rundę golfa kończy się na 19. dołku, czyli przy ladzie klubowej restauracji, z dobrym trunkiem w ręku.
Hole-in-one to marzenie każdego golfisty. Piłeczkę kładziesz na tzw. tee, czyli kołeczku, który wystaje kilkadziesiąt milimetrów nad powierzchnię zieleni. Wykonujesz zamach i uderzasz w biały obiekt, który tuż po starcie rozwija prędkość 200km/h. Następnie piłeczka odbija się kilka metrów od dołka i ląduje właśnie w nim, a brytyjscy komentatorzy sportowi okraszają taki strzał mianem "unbelivable shot". Fakty są jednak brutalne. Większość golfistów nigdy w życiu nie zazna smaku hole-in-one. Szansa na jego ustrzelenie to statystycznie 1 do 12,750. Prawdopodobieństwo zaliczenia dwóch magicznych uderzeń podczas jednej rundy wynosi 1 do 67 milionów.
Medialny charakter zagrań typu hole-in-one sprawia, że konkursy z magicznym uderzeniem w roli głównej wzbogacają formuły turniejów golfowych. Zasada jest banalna: trafisz za jednym uderzeniem do dołka - wygrywasz. Zestaw kijów, kino domowe, samochód, a nawet 1 milion dolarów. Taka kwota czeka na szczęśliwca na polu Legends Golf & Safari Resort w RPA. Dołek oddalony o 570 metrów od tee to nie jedyne utrudnienie. Dużo większym wyzwaniem jest różnica poziomów między startem, a metą. Tee wbijemy 427 metrów powyżej flagi. Zanim piłeczka dotrze do celu, mija gęsty las i zagłębienia z piaskiem, czyli tzw. bunkry. W locie spędzi łącznie 30 sekund. 19. Dołek w RPA wciąż czeka na swojego pogromcę. Próbowała cała golfowa czołówka. Na razie bez sukcesów.
W świecie golfa było parę takich hole-in-one, które pozostały w pamięci obserwatorów na długo. Jak choćby wyczyn Coby'ego Orr'a w Littleton w Colorado z 1975 roku. Coby miał wtedy zaledwie 5 lat. 59 razy bezpośrednio z tee umieścił piłkę w dołku Norman Manley i jest rekordzistą pod tym względem. Wszystkich na głowę bije jednak niejaki Leo Fiyalko, który w wieku 92 lat wziął do ręki 5 iron, i dokonał tytułowej sztuki. Był to jego pierwszy hole-in-one w 60-letniej karierze. Leo w czasie pamiętnej rundy był już zupełnie ślepy. Ironia losu, że nie było mu dane zobaczyć na własne oczy swojego najlepszego uderzenia.
Beauty&SportW pogoni za hole-in-one RSS
Popularne słowa kluczowe
-
Food&Drink
Zakończyły się eliminacje do konkursu Wine & Food Noble Night
W ubiegłym tygodniu zakończyły się eliminacje do tegorocznego konkursu...
-
Travel
Średniowieczny festiwal w Óbidos
W regionie o nazwie Oeste odnajdziemy wszystko to, co składa się na niepowtarzalny...
-
Moto
VW Sharan - Wielki członek rodziny
Kiedy w wyjeździe rodzinnym uczestniczy pięcioro, a nawet siedmioro jej...
-
Home&Living
Skuteczne szkolenie psa – jaką metodę wybrać?
Przez lata szkolono psy korygując ich zachowania i nie pokazując oczekiwanych....


Komentarze {0}
Aby dodać komentarz, lub aby zobaczyć komentarze innych użytkowników, musisz się zalogować.