Kobas Laksa, Solaris / z cyklu: Contemporary Dark, 2010
Aukcje sztuki najnowszej są hitem ostatnich miesięcy. Kolekcjonerów i osób zainteresowanych przyciągają niskie ceny i starannie dobrana oferta. Kolejna okazja do kupna prac młodych, a już cenionych artystów, będzie 9 marca w Domu Aukcyjnym PolswissArt.
Ostatnie aukcje młodej sztuki dowiodły, że zainteresowanie nimi jest ogromne. Nie tylko większe niż sztuką współczesną, ale również starszą. Osoby, które już trafiły do Desy Unicum czy Polswiss Art, uległy magii licytacji i trochę teatralnej atmosferze. Ceny wciąż są niewysokie a zabawa przednia, zwłaszcza gdy znajdzie się kilku chętnych na jedną pracę. Do tego spędzenie uroczego wieczoru wśród pasjonatów, a często również autorów, może ukoronować zakup, który uświetni wnętrze, a jednocześnie będzie dobrą inwestycją.

Magia licytacji
Dom aukcyjny przygotowuje znacznie większą i bardziej różnorodną ofertę niż galeria. W jednym miejscu gromadzi kilkadziesiąt prac kilkudziesięciu artystów. Są tu reprezentanci zarówno malarstwa, jak i rzeźby czy fotografii, są prace graficzne, rysunki i lightboxy. To daje możliwości poznawcze i poczucie wyboru. Poza tym obecność na aukcji podnosi wartość dzieła, jest potwierdzeniem naszych dobrych gustów, zwłaszcza jeżeli zainteresowanych jest więcej osób. Do tego dochodzi aspekt finansowy. Znacznie łatwiej jest wydać kilkaset złotych czy kilka tysięcy, niż kilkanaście. A takich możliwości galerie nie dają. Symboliczne ceny katalogowe działają więc jak magnes, a gdy transakcja dojdzie do skutku i nie uszczupli nam znacznie portfela, mamy poczucie swoistej wygranej. Wygrana może być nawet większa, bo ceny licytowanych dzisiaj prac z pewnością wzrosną w ciągu kolejnej dekady, gdy młoda dziś sztuka, okaże się już klasyką. Nie da się też ukryć, że aukcja klasyki nie jest dziś wydarzeniem towarzyskim. Sprzedaż przebiega w dużym stopniu poprzez zlecenia telefoniczna. Tu natomiast gromadzą się tłumy, przychodzą artyści, w kuluarach toczą się ciekawe rozmowy, a to wszystko podgrzewa atmosferę swoistego salonu artystycznego. Warto więc przyjść, choćby popatrzeć, porozmawiać i pouczyć się – nawet, jeżeli na razie nie planuje się kupna.
Sztuka do wnętrz
Agnieszka Gniotek, odpowiedzialna za przygotowanie oferty na najbliższą aukcję w Domu Aukcyjnym PolswissArt przyznaje, że polski rynek sztuki jest wciąż płytki. Problemem jest brak dobrej oferty. Wszystkie domy aukcyjne starają się więc poszerzać ją pod różnymi kątami. Organizują aukcje tematyczne, aby wypromować poszczególne działy sztuki, np. takie jak design, który nie jest jeszcze w obrocie kolekcjonerskim, czy fotografia albo rzeźba, które się w Polsce bardzo słabo sprzedają. Wchodzą też w realizacje pokoleniowe. Stąd pomysł na organizowanie aukcji młodej sztuki.
– Pomysł zrodził się jakieś dwa, trzy lata temu w łódzkim domu aukcyjnym Rynek Sztuki. Dwa razy w roku odbywają się w nim aukcje promocyjne organizowane we współpracy z łódzką ASP i prezentują twórczość studentów lub niedawnych absolwentów tej uczelni – mówi Agnieszka Gniotek. – Prace są bardzo tanie, ale twórców praktycznie nieznanych, którzy zaistnieją lub nie. To jest ryzyko. Natomiast aukcje młodej sztuki organizowane przez Desę Unicum czy Polswiss Art są projektem trochę innego rodzaju – dodaje. – Są to aukcje, które prezentują prace młodego pokolenia, ale w większości autorów o pewnej renomie, którzy mają na koncie indywidualne wystawy, nagrody, stypendia, często są prezentowani przez znane galerie, co skutkuje udziałem w targach zagranicznych.
Atrakcyjne wyceny
PolswissArt, przygotowując tanią, a jednocześnie atrakcyjną ofertę, ma ambicje dotrzeć do młodych ludzi, którzy do tej pory nie myśleli jeszcze o kolekcjonowaniu, ewentualnie kupowali prace sporadycznie a poszukują dobrych prac do urządzenia wnętrz. Pierwsza aukcja młodej sztuki udowodniła, że jest to dobra droga. Przybywa osób, które mogą sobie pozwolić kilka razy w roku na zakup prac, które im się podobają i dopełniają wystrój domu. A że wiele z nich to osoby między 25 a 40 rokiem życia, gustują w sztuce swojego pokolenia, z którą się w pewien sposób identyfikują.
Warunki kupna też są atrakcyjne. Model aukcji jest bowiem stały. Ceny wszystkich zgromadzonych w katalogu obiektów są jednakowe, licytacje zaczynają się od 500 zł. PolswissArt nie będzie też wymagał wadium, a ponadto obniżył opłatę pobieraną od sprzedających kolekcjonerów ze standardowych 15 proc. do 10 proc. Daje to możliwość kupna prac po niewygórowanych cenach. Trzeba się jednak liczyć z tym, że licytacje dzieł uznanych autorów mogą dochodzić do cen galeryjnych, a w przypadku dzieł wyjątkowej urody, nawet je przekroczyć.
Nie znaczy to jednak, że na aukcji nie ma okazji. Są, i jest ich sporo. Ceny wylicytowane zależą bowiem od tego, ile osób jest zainteresowanych jedną pracą. Zdarza się więc, że uznane nazwiska są niedoszacowane.
Mądra inwestycja
Polswiss Art zgromadził na marcową aukcję 100 pozycji ok. 90 autorów. Pojawią m.in. prace: Karoliny Jaklewicz, Jakuba Ciężkiego, Marty Deskur, Małgorzaty Kosiec, Sławomira Tomana, Macieja Kozłowskiego i Grzegorza Piotrowskiego. Osoby, które nie są pewne swoich wyborów będą mogły 7 marca między godziną 11.30 a 19.00 spotkać się z niezależnymi ekspertami, którzy podzielą się swoją wiedzą i rozwieją wątpliwości. Podpowiedzą też w co warto zainwestować, przybliżą sylwetki poszczególnych autorów, wyjaśnią jakie ceny mogą osiągnąć poszczególne prace podczas aukcji. Warto z tych rad skorzystać. Licytacja odbywa się bowiem w zaplanowanej kolejności a interesujące nas obiekty mogą trafić pod młotek dopiero pod koniec aukcji. Jeżeli mamy przeznaczoną na kupno prac określoną kwotę, a damy się ponieść emocjom, pieniędzy może zabraknąć na upatrzone wcześniej dzieło.
– Są też osoby, którym podoba się kilka rzeczy, ale wszystkich nie kupią. Ekspert, który widzi zainteresowanie budowaniem kolekcji poradzi na czym warto się skupić – zapewnia Agnieszka Gniotek.
Warto też pomyśleć o inwestycji, bo nie ma wątpliwości, że młoda sztuka do tego się nadaje. Ceny są niskie, zwłaszcza w porównaniu ze sztuką współczesną, która jest już klasyką, a młodzi autorzy klasyką staną się również za 10-15 lat. Stracić więc nie można.






Komentarze {0}
Aby dodać komentarz, lub aby zobaczyć komentarze innych użytkowników, musisz się zalogować.